W okresie odejścia od czasu środkowoeuropejskiego letniego do czasu zimowego, powrócił cykliczny temat debaty o zasadności przestawiania zegarów. W przypadku Jolanty Aniszewskiej, dyrektor Książnicy Stargardzkiej, ta zmiana wskazań czasomierzy nabrała szczególnego znaczenia. W swoim wpisie na Facebooku, Aniszewska podkreśliła wyjątkowe miejsce, jakie Stargard zajmował w historii nomenklatury czasu.

W nocy z soboty na niedzielę, zrezygnowaliśmy z letniej wersji czasu środkowoeuropejskiego, powracając do tej, która geograficznie jest najbardziej zbliżona do położenia Stargardu. Nazwa “czas środkowoeuropejski” była wynikiem umownych decyzji, jednak w przeszłości używano bardziej regionalnych określeń czasu, w tym “czasu stargardzkiego”.

Reklama

Zanim pojawiła się nazwa czas środkowoeuropejski nazywano go zwyczajnie – stargardzkim. Oprócz niego było wiele innych – berliński, monachijski, warszawski, lwowski, petersburski… Od 1 czerwca 1891 r. czas stargardzki wprowadzono najpierw na kolejach północnych prowincji Rzeszy, a od 1 kwietnia 1892 r. w całej Rzeszy w państwowej służbie pocztowo-telegraficznej

Rok później, od 1 kwietnia 1893 r. czas stargardzki stał się obowiązujący w całych Niemczech, we wszystkich dziedzinach życia. Potwierdzał to dokument podpisany przez cesarza Wilhelma. W ciągu kolejnych kilkunastu miesięcy przyjęły go Włochy, Szwajcaria i Dania. Po I wojnie światowej zaś Francja i kraje Beneluksu. Dzisiaj czas środkowoeuropejski obowiązuje w kilkudziesięciu państwach Europy i Afryki.

Była to ważna zmiana, bo porządkowała rachubę czasu. Zapewne była też powodem do dumy dla ówczesnych mieszkańców Stargardu – to nie zegary z Berlina, a ze Stargardu odmierzały wszystkim czas.

Pozostaje jeszcze poszukać odpowiedzi dlaczego – powody były dwa. Pierwszy to 15 południk, który przebiega przez Stargard i tutaj są takie miejsca, gdzie jest to dokładnie15 z czterema zerami po przecinku. A drugi powód – to debata w parlamencie niemieckim, podczas której feldmarszałek Helmuth von Moltke uznał, że należy wprowadzić jeden czas, a najlepiej do tego, nadaje się czas południka dzielącego Niemcy na dwie połowy. Nauka nadała mu miano 15 południka, Moltke nazwał go południkiem stargardzkim. U nas czas jest więc idealny!