Różnice w cenach paliw między Polską a Niemcami osiągnęły poziom, który wyraźnie wpływa na zachowania kierowców i powoduje wzrost ruchu na stacjach w rejonach przygranicznych. Z danych z początku kwietnia wynika, że litr benzyny 95 w Niemczech kosztuje powyżej 9,20 zł, podczas gdy na polskich stacjach można go nabyć za około 6,15–6,23 zł. Różnica sięga więc około 3 zł na litrze. W przypadku oleju napędowego dysproporcja jest większa – w Niemczech ceny zbliżają się do 10,50 zł/l, podczas gdy w Polsce wynoszą około 7,53–7,65 zł/l.

Efekt jest natychmiastowy. W miejscowościach przygranicznych, takich jak Lubieszyn, Mierzyn czy Dobra, obserwowany jest znaczący wzrost liczby klientów z Niemiec. Na niektórych stacjach ruch zwiększył się nawet dwu- lub trzykrotnie w porównaniu do wcześniejszych dni. W Lubieszynie kierowcy tankują benzynę 95 w cenach około 6,19–6,23 zł/l, a diesla za 7,59–7,65 zł/l. W Mierzynie odnotowano jeszcze niższe stawki – nawet 6,15 zł/l za benzynę i 7,53 zł/l za olej napędowy. Pracownicy stacji relacjonują, że wielu klientów z Niemiec tankuje nie tylko do baków, lecz także do kanistrów, często o pojemności 10 litrów.

Reklama

Zmianę zachowania kierowców przypisuje się częściowo zmianom regulacyjnym w Niemczech. Od 1 kwietnia obowiązuje tam przepis umożliwiający stacjom paliw podnoszenie cen jedynie raz dziennie – w południe. Celem regulacji było ograniczenie spekulacji i stabilizacja rynku, jednak w praktyce ceny już pierwszego dnia wzrosły. Średnia cena oleju napędowego w Niemczech osiągnęła 2,327 euro/l, a benzyny E10 2,129 euro/l. Według danych ADAC, w jednym z raportów w południe diesel kosztował nawet 2,415 euro/l, a benzyna 2,198 euro/l, co po przeliczeniu odpowiada około 10,50 zł i 9,20 zł za litr.

Eksperci wskazują, że przyczyn różnicy cen jest kilka: odmienne polityki podatkowe, różne koszty energii oraz odrębna sytuacja rynkowa w obu krajach. Niemieckie organizacje konsumenckie i analitycy rynku zauważają również, że ograniczenie częstotliwości zmian cen mogło skłonić koncerny paliwowe do ustalania wyższych marż „z góry”, aby zrekompensować mniejszą elastyczność cen w ciągu dnia.

Dla polskich stacji paliw oznacza to wzrost sprzedaży i natężenia ruchu, zwłaszcza w regionach przygranicznych. Jednocześnie pojawiają się pytania o długofalowe konsekwencje takiego trendu, w tym o dostępność paliwa i możliwość dalszego wzrostu popytu, który mógłby wpłynąć na lokalne rynki i logistyki dostaw.

Podsumowując, przy obecnej różnicy cen – sięgającej około 3 zł na litrze – tankowanie w Polsce dla wielu kierowców z Niemiec staje się opłacalne, co widocznie zmienia wzorce zachowań w przygranicznych punktach sprzedaży paliw.