To miał być popis PGE Spójni — a stał się jeden z najbardziej emocjonujących zwrotów w historii serii. Gospodarze z Stargardu prowadząc nawet 17 punktami, pozwolili rywalom z Pelplina odwrócić losy drugiego ćwierćfinału i wywieźć z hali przy ul. Szafera zwycięstwo, które przesuwa serię do Pelplina — gdzie już w następny weekend odbędą się co najmniej dwa kolejne mecze.
Pierwsza kwarta rozczarowała pod względem punktowym, ale nie braku emocji. Po dziesięciu minutach na tablicy było 18:17 dla Spójni, a gra była wyrównana i nerwowa. W drugiej kwarcie gospodarze zbudowali najpewniejszą część spotkania — prowadzili nawet dziesięcioma punktami (41:31) i wydawali się kontrolować przebieg meczu dzięki twardej obronie, pomimo chaotycznych fragmentów i błędów obu ekip.
Trzecia kwarta zapisała się jednak jako rollercoaster. Stargardzianie błyskawicznie zmniejszyli stratę z trzynastu do zaledwie czterech punktów (49:45), by chwilę później ponownie odskoczyć. Dwie trafione „trójki” Szymona Szmita oraz celne rzuty Jakuba Karolaka i Jarosława Mokrosa dały rezultat 65:48 — i wtedy wydawało się, że losy meczu są przesądzone. Nic bardziej mylnego.
Decka nieodwracalnie zerwała się do odrabiania strat: po trzydziestu minutach różnica stopniała do 60:67. Czwarte odsłona to dramatyczna wymiana ciosów i seria, która przesądziła o losach spotkania. Szybka gra przyjezdnych i seria 11:2 dały prowadzenie 71:69 po trafieniu Przemysława Kuźkowa. PGE Spójnia jeszcze raz odzyskała inicjatywę (78:72), ale rywale odpowiedzieli serią siedmiu punktów, a kolejne „trójki” i kluczowe akcje rozstrzygnęły końcówkę.
Chwila, która przesądziła, to ofensywna zbiórka Oliviera Szczepańskiego i punkty z linii rzutów wolnych zdobyte przez Filipa Siewruka na szesnaście sekund przed końcem. Szczepański miał duży udział w sukcesie gości — rezerwowy podkoszowy Decki zapisał na koncie double-double (po 11 punktów i 11 zbiórek), a później popełnił piąty faul i musiał opuścić parkiet. Mimo to jego zbiórka w ataku była jedną z definicji walki o każdy centymetr parkietu.
W kluczowych momentach decydujące rzuty wolne wykonywał Przemysław Kuźkow. Koszykarz, który w sobotę miał kłopoty ze skutecznością, tym razem okazał się bezbłędny w wolnych (7/7) i zdobywca 19 punktów ustalił rezultat spotkania — gospodarze nie znaleźli już odpowiedzi. Najskuteczniejszy w ekipie Spójni Jalen Ray zapisał 18 punktów, lecz jego skuteczność z gry (4/12) i zza linii sześćdziesięciu siedmiu centymetrów (1/5) nie pozwoliła odwrócić losów meczu; lepiej radził sobie na linii rzutów wolnych (9/10) i dołożył osiem asyst. Za to Szymon Szmit udowodnił, że potrafi palić zza łuku — 5/7 za trzy pozwoliło Spójni utrzymywać przewagę w pewnych fragmentach.
Statystyki mówią jednak najboleśniej dla gospodarzy: Decka zdominowała zbiórki 46:31, w tym aż 15 ofensywnych przy zaledwie dwóch ofensywnych zbiórkach Spójni — to różnica, która w play-offie oznacza zwykle wygraną. Goście trafili o siedem rzutów z gry więcej, a mieli przy tym aż dziewiętnaście rzutów więcej kuponów do wykorzystania. Decka popełniła mniej strat (11 przy 14 Spójni) i konsekwentnie walczyła do końca; w końcówce aż pięciu koszykarzy z Pelplina było na granicy wykluczenia (po cztery faule), a mimo to drużyna trenera Rafała Knapa skupiła się na zadaniu i dopięła swego.
Dla trenera Marka Popiołka i podopiecznych PGE Spójni to gorzka lekcja — prowadzenie 17 punktami powinno wystarczyć, ale koszykówka często karze za brak koncentracji do samego końca. Dla Decki Pelplin to spektakularny, waleczny triumf, który przenosi ciężar rywalizacji do ich hali. Seria trwa dalej i w kolejny weekend kibiców czekają co najmniej dwa mecze w Pelplinie — emocji z pewnością nie zabraknie.
PGE Spójnia Stargard – Decka Pelplin 84:87 (18:17, 23:14, 26:29, 17:27)
PGE Spójnia: Jalen Ray 18, Jarosław Mokros 16, Szymon Szmit 15, Ilja Gromovs 11, Paweł Kikowski 10, Jakub Karolak 7, Wojciech Czerlonko 6, Igor Wadowski 1, Paweł Kopycki 0, Wiktor Rajewicz 0.
Decka: Przemysław Kuźkow 19, Filip Gurtatowski 14, Filip Siewruk 11, Olivier Szczepański 11, Jayden Coke-Domingue 10, Maciej Nagel 8, Mikołaj Ratajczak 6, Damian Durski 4, Mariusz Konopatzki 4.
Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw): 1-1
