Członkowie Stowarzyszenia Łączy Nas Stargard złożyli w Urzędzie Miasta Stargard zapytanie adresowane do Rady Miejskiej dotyczące realizacji uchwały przyjętej w dniu 27 stycznia br. Uchwała dotyczyła upamiętnienia na terenie miasta ofiar zbrodni na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej oraz wyrażała potrzebę wyznaczenia miejsca i określenia formy tego upamiętnienia. Tymczasem okazuje się, że Konotop, miasto partnerskie Stargardu czci pamięć Stepana Bandery. Jedna z głównych ulic tego miasta nosi nazwę właśnie Stepana Bandery.

W wystąpieniu stowarzyszenia wskazano, że mimo przyjęcia uchwały i wskazania potrzeby działań, od jej podjęcia nie podjęto konkretnych kroków organizacyjnych. Członkowie organizacji podkreślają, że od czasu głosowania minęło ponad 5 miesięcy i domagają się wyjaśnień oraz szybkiej realizacji zapisów uchwały.

Tymczasem na planie miasta Konotop — partnerskiego miasta Stargardu — jedna z głównych ulic nosi nazwę Stepana Bandery. Czy radni oraz prezydent Rafał Zając byli świadomi tej informacji w chwili podejmowania uchwały o współpracy? Jutro, 11 lipca, przypada „Krwawa niedziela”, punkt kulminacyjny zbrodni na Polakach. UPA przeprowadziło wtedy skoordynowany atak na około 150 polskich wsi i osad jednocześnie, mordując ludzi m.in. podczas niedzielnych mszy świętych. Wychodzi na to, że w Stargardzie nie ma gdzie uczcić pamięć pomordowanych,natomiast w Konotopie czczą pamięć jednego z ukraińskich polityków nacjonalistycznych, przywódcy radykalnej frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci w historii relacji polsko-ukraińskich. Dla Polaków jest symbolem terroryzmu i odpowiedzialności za zbrodnię wołyńską.

Stowarzyszenie zadeklarowało, że przesłało pięć konkretnych pytań do Rady Miejskiej i oczekuje szybkiej odpowiedzi oraz realizacji uchwały, w tym stworzenia miejsca upamiętnienia, gdzie potomkowie i rodacy ofiar będą mogli oddać hołd osobom zamordowanym przez OUN/UPA.