Poniedziałkowy pojedynek pomiędzy PGE Spójnią Stargard a drużyną z Rzeszowa obfitował w niespodzianki i nieoczekiwane zwroty akcji. Mimo wyraźnej przewagi kadrowej i lepszego startu, Spójnia nie zdołała przełożyć swojej dominacji na końcowy wynik meczu.
Od początku było widać, że stargardzianie mogą generować sytuacje rzutowe niemal wedle własnego uznania. Mimo to, brakowało im konsekwencji, aby utrzymać wysokie tempo gry. Jakub Karolak, debiutując w domowym spotkaniu, wykazał się skutecznością w ataku, ale jego zespół nie zawsze był w stanie dobrze wykorzystać jego umiejętności.
Pomimo początkowej przewagi, defensywa Spójni zaczęła wykazywać uchybienia, które kosztowały ją stratę aż 28 punktów w drugiej kwarcie. Niezdecydowane bloki oraz słaba obrona własnego kosza otworzyły drużynie gości drogę do zdobywania łatwych punktów.
Niemniej jednak, Spójnia wychodziła na prowadzenie przed ostatnią kwartą, ale to była Resovia, która pokazała większą determinację w końcówce. Goście szybko odrobili stratę, a w ostatnich sekundach Santiago Vaulet przejął inicjatywę, zapewniając Resovii zaskakujące zwycięstwo na terenie teoretycznie silniejszego rywala.
PGE Spójnia Stargard – Resovia Rzeszów 83:88
Kwarty: 24:15, 24:28, 15:18, 20:27.
Spójnia: Gromovs 8, Karolak 24 (4), Mokros 9 (1), Czerlonko 9 (1), Ray 21 (2) – Rajewicz 2, Jęch 8, Szmit 2.
Resovia: Stupnicki 21 (1), Hornbeak 11, Vaulet 30 (4), Margiciok 2, Młynarski 9 (1) – Zaguła 10, Ciechociński 0, Wątroba 0, Indyk 0, Koperski 5.
Related
Brak powiązanych wpisów.
