Przetarg na budowę 35-łóżkowego Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Stargardzie stanął pod znakiem zapytania po zaskarżeniu jego wyników przez jedną z firm uczestniczących w postępowaniu. Spór prawny grozi znacznym opóźnieniem, a nawet uniemożliwieniem zakończenia przedsięwzięcia do wyznaczonego terminu 30 czerwca 2026 roku.

Inwestycja miała być zlokalizowana przy ul. Wojska Polskiego 27, bezpośrednio obok miejscowego szpitala. Szpital posiada pełną dokumentację projektową oraz wymagane pozwolenia na budowę. Wykonawcą, który zwyciężył w przetargu, została firma Adamietz z Strzelec Opolskich, oferując realizację zadania za kwotę niemal 20 mln zł. Przypomnijmy, że ta sama firma ma na swoim koncie budowę stargardzkiego amfiteatru.
Zakład przy szpitalu w Stargardzie to planowane centrum zdrowotne, które miałoby zapewnić mieszkańcom powiatu dostęp do całodobowej stacjonarnej opieki długoterminowej finansowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Planowano zakup niezbędnego wyposażenia medycznego, niemedycznego oraz teleinformatycznego w ramach programu Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Projekt ten uzyskał dofinansowanie z Unii Europejskiej w wysokości 20 mln zł.
Szacowany koszt całej inwestycji przekracza 35 mln zł, a przewidywano, że w ciągu pierwszego roku od zakończenia budowy w 2027 roku placówka obsłuży 158 pacjentów. Natomiast zaskarżenie wyników przetargu stawia pod znakiem zapytania cały harmonogram prac.
Marta Hawrylak, przewodnicząca komisji zdrowia i spraw społecznych Rady Powiatu Stargardzkiego, przekazała radnym informacje o obecnej sytuacji. Komisja wyraziła swoje zaniepokojenie i skierowała pisma do firmy, która zaskarżyła przetarg oraz do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO). Zdzisław Rygiel, przewodniczący Rady Powiatu Stargardzkiego, wyraził bezsilność względem rozwiązania konfliktu: “Nie chcieliśmy naciskać na firmę, to nie jest nasza rola. Chcieliśmy jej tylko uświadomić, co będzie. To co zrobi, jest absolutnie poza nami.”
W piątek wysłaliśmy pismo do KIO, by jak najszybciej rozważono naszą sprawę – mówi Mariusz Malec. Pismo wysłano też do przedsiębiorcy, który zaskarżył przetarg. To uczucie bezsilności pchnęło nas do niestandardowych zachowań i stąd to pismo. Jest to taki akt rozpaczy. Bardzo nam, jako radnym, zależało na tych pieniądzach z projektu i z powodu biurokracji i wymogów proceduralnych czujemy, że je tracimy. Przykre jest też to, że najprawdopodobniej nie zostaną one wykorzystane przez nikogo. Po prostu przepadną.
Starosta powiatu, Iwona Wiśniewska, podkreśliła istotność projektu dla mieszkańców oraz wyjaśniła, że ministerstwo nie przewiduje wydłużenia terminu zakończenia inwestycji.
Odnośnie budowy nowego skrzydła stargardzkiego szpitala, to ja osobiście odnoszę od samego początku wrażenie, że te całe pieniądze z KPO – to jedna, wielka ściema – komentuje sprawę radny Tomasz Zbirochowicz. W tym momencie przepraszam za użyty kolokwializm, ale trudno w takiej sytuacji nie nazywać rzeczy po imieniu. W mojej ocenie to wygląda tak, że przyznano nam pieniądze, które od samego początku były obwarowane tak absurdalnym terminem realizacji inwestycji, że najzwyczajniej było to nie do wykonania. Budowa szpitala, to bowiem nie jest postawienie altanki na działce. Tutaj chodzi o ludzkie zdrowie i życie. Niestety ale wygląda na to, że zamiast koła zamachowego naszej gospodarki będziemy teraz przez lata spłacać jachty dla kolesi czy kluby dla swingersów. Trzeba powiedzieć to wprost, jeżeli ministerstwo nie wydłuży terminu inwestycji to zakończy ona żywot na etapie obietnicy, ale jak mawiał klasyk: „Cóż szkodzi obiecać”.

Related
Brak powiązanych wpisów.
